Pn–Pt 9:00–17:00 · +48 504 500 007 info@ctr.pl
Zaloguj Ulubione Porównaj
◆ baza wiedzy · 5 min czytania · 21 sierpnia 2024

Jak dobrać automatyczne śledzenie ruchu do monitoringu

Autotracking to nie standard w każdej kamerze PTZ. Co sprawdzić przed zakupem: klasy obiektów, budżet PoE, integrację z rejestratorem i test na obiekcie.

baza wiedzy

Autotracking brzmi prosto: kamera PTZ sama łapie człowieka albo samochód i jedzie za nim. W praktyce to funkcja, która w jednej instalacji robi robotę, a w drugiej po tygodniu zostaje wyłączona, bo kamera „gubi się” na parkingu. Różnica prawie nigdy nie leży w samym urządzeniu, tylko w tym, czy ktoś przed zakupem sprawdził cztery rzeczy: co kamera faktycznie śledzi, czym ją zasilić, z czym ma współpracować i co się dzieje z resztą obrazu, kiedy głowica pojedzie w bok.

PTZ to nie to samo co autotracking

Zacznę od błędu, który widzę najczęściej. Klient prosi o „kamerę obrotową ze śledzeniem”, ktoś w hurtowni wybiera dowolne PTZ z półki, a potem na odbiorze wychodzi, że kamera ma presety, patrol i… nic więcej. Sam skrót PTZ mówi tylko tyle, że głowica obraca się, pochyla i zoomuje. Śledzenie obiektów to osobna funkcja analityczna, dostępna w wybranych modelach, i trzeba jej szukać w karcie konkretnego urządzenia, a nie w nazwie kategorii.

Dla porządku: monitoring CCTV to kamery, transmisja i rejestracja obrazu. PTZ dokłada do tego ruchomy kierunek obserwacji i zoom. Autotracking dokłada jeszcze jedną warstwę – i tę warstwę trzeba czytać wprost z dokumentacji.

Jak wygląda porządna deklaracja? Weźmy Hanwha Vision XNP-C8253. Producent w specyfikacji XNP-C8253 pisze wprost o automatycznym śledzeniu osób i pojazdów oraz o funkcji Target lock tracking. Jeśli w karcie innego modelu takiego zapisu nie ma – zakładam, że funkcji nie ma, dopóki producent nie potwierdzi inaczej.

Jeszcze jedna uwaga. Starsza wersja tego artykułu opisywała Bosch AutoTrack – chronologię i sekwencję działania. Nie mam do tego zweryfikowanej dokumentacji, więc nie traktujcie tamtego opisu jako podstawy do doboru dzisiejszego systemu.

Gdzie to ma sens, a gdzie nie

Typowe miejsca to parking, plac manewrowy, teren firmy z ogrodzeniem. Duża, w miarę otwarta przestrzeń, po której porusza się niewiele obiektów naraz. Tam kamera, która rozpoznaje osoby i pojazdy, faktycznie zwalnia operatora z ręcznego kręcenia joystickiem.

Sięgam po autotracking, gdy:

  • nikt nie siedzi przy monitorze na stałe, a mimo to chcemy „przybliżony” materiał z przemieszczającej się osoby lub auta;
  • kamera ruchoma ma uzupełniać istniejące kamery stałe, a nie je zastępować;
  • inwestor zgadza się na odbiór funkcji analitycznych na obiekcie, a nie „na papierze”.

Modele do takich zastosowań są w kategorii kamery IP PTZ – ale, wracając do poprzedniego akapitu, sama obecność w tej kategorii nie znaczy, że dany model śledzi obiekty.

Kamera, która patrzy w jedną stronę

To najczęstsze nieporozumienie z inwestorami. PTZ widzi tam, gdzie jest w tej chwili zwrócona. Kiedy jedzie za pojazdem do bramy, cała reszta parkingu jest w tym momencie poza kadrem. Jeśli ktoś w tym czasie wybije szybę w aucie na drugim końcu placu, nagrania nie będzie.

Dlatego moim zdaniem PTZ z autotrackingiem to zawsze dodatek do kamer stałych, a nie ich zamiennik. Stałe punkty trzymają ogólny widok, obrotowa robi zbliżenie zdarzenia. Ile tych stałych punktów i ile kanałów rejestratora potrzeba – tego z góry nie powiem. To zależy od układu obiektu, wymaganych pól widzenia i tego, jak długo materiał ma być przechowywany.

Lista kontrolna przed zamówieniem

Krótko, bo tu nie ma filozofii:

  • Śledzone obiekty. Osoby? Pojazdy? Inne klasy? Ma być napisane wprost.
  • Zakres pracy PTZ. Które miejsca muszą być widoczne zawsze – i kto je obejmie, gdy głowica pojedzie za celem.
  • Zasilanie. Standard PoE, klasa i maksymalny pobór mocy kamery kontra to, co realnie daje port switcha. O tym niżej, bo tu ludzie najczęściej się przejeżdżają.
  • Sterowanie i integracja. Sam napis „ONVIF” nie gwarantuje, że rejestrator obsłuży sterowanie PTZ i analitykę. Sprawdzamy z konkretnym rejestratorem lub VMS-em.
  • Obudowa. Na zewnątrz patrzymy na deklarowane klasy ochrony danego modelu.
  • Warunki odbioru. Nie mam potwierdzonych liczb dla minimalnej wielkości celu, odległości, prędkości, zasłonięć czy oświetlenia. Skoro ich nie ma, nie obiecuję ciągłego śledzenia bez testu na miejscu.

XNP-C8253 – przykład, na którym da się to pokazać

Hanwha Vision XNP-C8253 to kamera zewnętrzna pod parkingi, place i tereny obiektów. Biorę ją tu za przykład, bo ma jasno potwierdzone śledzenie osób i pojazdów, a do tego zoom optyczny 25× (ogniskowa 5–125 mm) i obudowę IP66 / IK10 – czyli to, czego na otwartym terenie oczekuję od PTZ.

Teraz zasilanie, bo to jest miejsce, gdzie tanie switche „z PoE” wykładają się najczęściej. Producent podaje PoE+ zgodne z IEEE 802.3at, Class 4, maksymalny pobór 25,5 W i typowy 24 W. Jeśli port daje mniej, kamera potrafi startować, kręcić się chwilę i restartować w najzimniejszą noc, kiedy dojdzie grzałka. Porównajcie te liczby z budżetem mocy na porcie przed zamówieniem, a nie po. Zgodności z konkretnym switchem czy rejestratorem nikt tu nie potwierdził – to trzeba zweryfikować samemu.

No i rozdzielczość. Na karcie produktu jest bałagan: tabela podaje 4–5 MP, opis 6 MP, a producent deklaruje maksymalnie 6 MP. Nie budujcie oferty na jednym polu z tabeli – potwierdźcie aktualną specyfikację, zanim wpiszecie wartość do projektu.

Jak bym to poukładał na parkingu

Załóżmy klasyczny przypadek: parking, kamery stałe trzymają widok ogólny, jedna PTZ ma automatycznie śledzić osoby i pojazdy.

  1. Potwierdzam, że wybrana kamera śledzi osoby i pojazdy (nie „ruch”, tylko te klasy).
  2. Wyznaczam obszar pracy PTZ tak, żeby nie rezygnować z żadnego widoku stałego.
  3. Sprawdzam, czy port PoE+ udźwignie maksymalny pobór kamery.
  4. Sprawdzam sterowanie PTZ i analitykę z docelowym rejestratorem.
  5. Dopasowuję zoom i klasę obudowy do miejsca montażu.
  6. Robię test śledzenia na obiekcie, w warunkach, jakie tam naprawdę panują.

XNP-C8253 może być kandydatem do takiej instalacji, ale sama kamera to nie zestaw. Rejestrator, switch, uchwyt i reszta – osobno, pod ten konkretny obiekt.

Odbiór to nie „obraz jest, kamera się kręci”

Widziałem odbiory, które kończyły się na tym, że ktoś obrócił kamerę z pilota i podpisał protokół. Potem dzwonili po miesiącu. Przy autotrackingu odbiór to uruchomienie śledzenia osób i pojazdów, sprawdzenie, jak zachowuje się Target lock tracking, i obsługa całości z poziomu rejestratora lub oprogramowania, którego klient faktycznie używa.

I to na docelowym słupie, nie na stole w warsztacie. Bez potwierdzonych danych o wpływie odległości, prędkości, zasłonięć i oświetlenia nikt uczciwie nie obieca, że kamera złapie każdy obiekt za każdym razem.

Co dalej

Porównajcie dostępne kamery IP PTZ, wybierzcie model z potwierdzonym śledzeniem, zestawcie jego wymagania zasilania z tym, co macie w szafie, i sprawdźcie współpracę z rejestratorem. Jeśli w grę wchodzi istniejący rejestrator albo switch, przed zamówieniem można podać w CTR ich dokładne oznaczenia – oszczędza to zwrotów.

Dalej z bazy wiedzy

Powiązane artykuły