Trzy ćwierci wieku temu uznano by to za nudne — sklep z monitoringiem prowadzony przez ludzi, którzy chodzą po dachach i instalują kable. Konsekwentnie nudne. To pozwoliło nam dotrwać do dziś i wciąż znać każdego klienta po imieniu.
Trzech inżynierów, jeden garaż w Warszawie. Pierwsze zamówienie — 4 kamery analogowe do osiedlowego sklepu.
Otwieramy pierwszy magazyn na 800 m². Stajemy się autoryzowanym dystrybutorem Hikvision.
ctr.pl rusza z pełną bazą produktową. Pierwsze zamówienie online w godzinę po starcie strony.
Otwieramy Kraków i Poznań. Wprowadzamy doradcę technicznego po polsku — pierwsza taka usługa na rynku.
W szczycie pandemii podpisujemy największy kontrakt w historii — kompletny monitoring sieci 84 sklepów drogeryjnych.
Pierwszy raz uzyskujemy status Premium Partner. 1 200 instalatorów w programie B2B.
Witamy w nowej odsłonie sklepu. Konfigurator zestawu, porównywarka, baza wiedzy, czat z doradcą. Ta sama firma, lepsze narzędzia.
Mówimy „tej kamery nie ma sensu kupować do twojego scenariusza" zamiast pchać marżę. Krótkoterminowo gorzej, długoterminowo wracają z poleceniami.
Każdy doradca ma certyfikat producenta i 5+ lat doświadczenia w terenie. Nie czytamy z karty produktu — wiemy z czego ona działa.
Nasz najstarszy klient B2B kupuje u nas od 22 lat. Jeden NIP, 47 zamówień. To metryka, którą śledzimy.
Wycena projektowa w 24h, ale ofertę przygotowuje konkretny człowiek — nie konfigurator. Tym ludziom płacimy, żeby myśleli.
Plan na kolejne lata jest nudny: dalej znać po imieniu, dalej oddzwaniać, dalej mówić „nie kupuj tego". Nudne sprzedawanie kamer od 2001 roku — i jeszcze trochę.