Najczęstszy telefon, jaki dostaję w sprawie Panasonica, brzmi mniej więcej tak: „mamy stary monitoring Panasonic, padła jedna kamera, co dokupić?”. I to jest dokładnie ten moment, w którym łatwo wydać pieniądze na urządzenie, które nie zagada z rejestratorem albo nie ruszy na istniejącym switchu.
Dlatego ten tekst nie jest o parametrach z katalogu. Jest o tym, co trzeba ustalić, zanim w ogóle otworzysz katalog — zarówno przy nowej instalacji, jak i przy łataniu systemu sprzed lat.

Najpierw zadanie, potem sprzęt
Kamera IP ma własny adres w sieci i tą siecią wysyła obraz. Tyle teoria. W praktyce „kamera IP” to jeszcze nic nie mówi o tym, czy nadaje się na dany słup, do danej bramy, na dany parking.
Zanim zaczniesz porównywać modele, odpowiedz sobie na kilka pytań. Wnętrze czy zewnątrz? Co ma być widać — wejście, parking, cała posesja, a może jedna wąska strefa? Jak szczegółowy obraz jest potrzebny: ma być widać, że ktoś wszedł, czy ma być widać, kto wszedł? Jak wygląda oświetlenie w dzień i po zmroku (lampa uliczna pod kamerą potrafi zepsuć więcej niż całkowita ciemność)? Jest zasilanie lokalne, czy planujesz PoE? Z jakim rejestratorem albo oprogramowaniem kamera ma pracować? No i czy projekt albo przetarg narzuca jakieś zabezpieczenia i certyfikaty.
Dopiero mając to na papierze, ma sens rozmowa o obiektywie, rozdzielczości, oświetlaczu i funkcjach obróbki obrazu.
A przy rozbudowie istniejącego systemu dochodzi jeszcze jedno: spisz dokładne oznaczenia rejestratora, kamer i wersji oprogramowania. Nie „Panasonic, taki szary”. Pełny model z tabliczki. Bez tego nikt ci uczciwie nie powie, co będzie zgodne.
Panasonic Security czy i-PRO — o co chodzi z nazwą
Producent sam pisze o sobie „i-PRO, formerly Panasonic Security”. Czyli i-PRO to kontynuacja dawnej oferty Panasonic Security. Nie znaczy to, że cały Panasonic zmienił nazwę — to tylko część związana z monitoringiem.
Dla instalatora ma to dwa skutki. Po pierwsze, dokumentacji do starszych urządzeń szukaj już pod nową marką. Po drugie — i to ważniejsze — nie zakładaj, że kamera z logo i-PRO wskoczy w miejsce starej Panasonic bez sprawdzania. Profile komunikacyjne, wymagania oprogramowania, licencje, zasilanie: wszystko to weryfikujesz dla konkretnych oznaczeń modeli, a nie dla „marki”.
PoE: napis na pudełku to za mało
Zasilanie przez skrętkę jest wygodne i ja sam prawie nie robię już inaczej. Ale „PoE” w opisie kamery mówi tylko tyle, że kamera potrafi się zasilić z przewodu. Nie mówi, jakim standardem i ile weźmie mocy.
Typowy błąd: ktoś dokłada kamerę z oświetlaczem albo grzałką do switcha, który już jest na granicy budżetu mocy. Kamera startuje, a w nocy, jak włączy się podczerwień, zaczyna się restartować. Potem szukanie winy w kablu, w rejestratorze, wszędzie — tylko nie w zasilaniu.
Nie ma potwierdzenia, że każda kamera i-PRO obsługuje każdą odmianę PoE. Więc dla wybranego modelu sprawdzasz w dokumentacji co najmniej: sposób zasilania, wymagany standard PoE, pobór mocy i zgodność z konkretnym switchem lub injectorem, który masz albo planujesz kupić. Dotyczy to nowych instalacji tak samo jak dokładania kamery do starego systemu.
Smart Coding — co naprawdę robi
Producent opisuje to na stronie i-PRO Core Technology. Pod nazwą Smart Coding kryje się kilka mechanizmów odchudzających strumień:
- Smart VIQS — ważne obszary obrazu dostają lepszą jakość, mniej istotne (niebo, ściana) gorszą;
- Smart P Picture Control — kamera może w ogóle nie kodować fragmentów, w których nic nie wykryto;
- GOP Control — po wykryciu obiektu GOP się skraca, przy pustej scenie wydłuża.
Brzmi dobrze i w praktyce potrafi to działać. Tylko że ile zaoszczędzisz, zależy od modelu i od sceny: pusty korytarz nocą to zupełnie inna historia niż ruchliwa brama z drzewami na wietrze. Producent na tej stronie nie podaje jednej liczby procentowej, którą można by przykleić do każdej instalacji, więc nie licz dysków i pasma „na oko” pod założoną z góry redukcję. Policz pod pełny strumień, a oszczędność potraktuj jako zapas.
Cyberbezpieczeństwo: certyfikat ma konkretny model, nie marka
Na stronie o cyberbezpieczeństwie i-PRO producent pisze, że wybrane kamery mają Secure Element z funkcjonalnością TPM, certyfikowany według FIPS 140-2/140-3 Level 3. Wymienia układy EdgeLock SE050F i SE052F.
Zwróć uwagę na słowo „wybrane”. Certyfikat dotyczy tego układu w określonych modelach — nie każdej kamery jako całości. Jeśli w przetargu jest wymóg FIPS, to sprawdzasz oznaczenie modelu i dokładnie to, co obejmuje dokumentacja. „i-PRO ma FIPS” to zdanie, które nie obroni się na odbiorze.
Przykład: kamera na posesję, wejście lub parking
Załóżmy typowe zadanie: zewnątrz, obserwacja wejścia albo parkingu, w projekcie wpisane 6 MP, obiektyw 4 mm i oświetlacz z zasięgiem do 60 m.
Do takiej roboty pasuje Hikvision DS-2CD2T63G2-2LI(4mm) — bierzemy ją, bo daje 3200 × 1800 (te 6 MP), ma 4 mm ogniskowej i oświetlacz podczerwieni oraz światła białego do 60 m, czyli dokładnie to, co wpisane wyżej. To jednak kamera innej marki, a nie potwierdzony następca żadnego modelu Panasonic czy i-PRO.
Dwie rzeczy do dopięcia przed zakupem. Karta produktu podaje zasilanie 12 V DC i PoE, ale nie precyzuje standardu PoE ani poboru mocy — jak pisałem wyżej, to trzeba potwierdzić, zanim dobierzesz switch. I druga: nie ma potwierdzenia zgodności tej kamery z urządzeniami Panasonic/i-PRO ani z konkretnym rejestratorem. Do nowej instalacji — proszę bardzo. Do wpięcia w stary system Panasonic — najpierw sprawdź, potem kupuj.
Gdzie szukać i jak pytać
Do porównania sprzętu przydaje się kategoria kamer IP: tubowe, kopułkowe, PTZ, fisheye, miniaturowe, do wnętrz i na zewnątrz, z filtrami po parametrach i producentach. Filtry działają dobrze, jeśli wcześniej odrobisz lekcję z pierwszej sekcji — inaczej wyjdzie z nich długa lista niczego.
Osobnej kategorii Panasonic ani i-PRO w CTR.pl na dziś nie potwierdzono, podobnie jak dostępnych kamer tych marek. Przy modernizacji starego monitoringu Panasonic Security po prostu napisz do CTR i podaj: listę modeli z tabliczek, co ma być obserwowane, jak wygląda zasilanie i jaki jest rejestrator. Z takim zestawem informacji da się sprawdzić zgodność zamiast zgadywać po nazwie marki.
Jeśli zaś budujesz coś od zera, zacznij od tej listy pytań z początku artykułu, potem od katalogu. Nie odwrotnie.