Sto nowych kamer stacjonarnych i samochód droższy od maybacha będą już wkrótce obserwować miasto. System monitoringu wizyjnego rozwija się szybciej, niż się spodziewaliśmy - Ryszard Urbański, dyrektor Wydziału…
Sto nowych kamer stacjonarnych i samochód droższy od maybacha będą już wkrótce obserwować miasto. System monitoringu wizyjnego rozwija się szybciej, niż się spodziewaliśmy - Ryszard Urbański, dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa w poznańskim Urzędzie Miasta, zaczął swe wystąpienie entuzjastycznie.
Podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego wyliczał miejsca, w których mają pojawić się nowe kamery. - Ale czy będzie miał kto oglądać obraz? - gasiła go radna Lidia Dudziak.
Pierwszych 13 kamer pojawiło się w Poznaniu w 2001 r. nad rondem Kaponiera. Dziś w najbardziej uczęszczanych miejscach miasta wiszą 104 zakupione przez magistrat urządzenia: m.in. na dworcu PKP i na Starym Rynku. Nagrywany przez nie obraz oglądają policjanci w urządzonych na komendach centrach dozoru. Przestępczość w monitorowanych miejscach zmniejszyła się średnio o połowę. W tym roku rozpocznie się umieszczanie kamer wzdłuż traktu cesarsko-królewskiego: od ronda Śródka, poprzez plac Wolności, ul. Fredry, po Rynek Jeżycki. - Ze względu na pewne skojarzenia u niektórych ludzi postanowiliśmy umieścić kamery na pl. Cyryla Ratajskiego, choć nie wchodzi on w skład traktu - mówi Urbański, nawiązując do niechlubnej historii "pigalaka". Na Piątkowie, w Komisariacie Policji Poznań-Północ, urządzone zostanie nowe centrum dozoru.
Dokładniej obserwowana będzie też trasa szybkiego tramwaju. Dziś kamery znajdują się tylko na przystankach.
Przez najbliższe trzy lata miasto chce przeznaczać na [monitoring](http://www.ctr.pl/) przeciętnie 1,5 mln zł rocznie. Zainwestuje nie tylko w kamery, ale także w nową technologię, która pozwoli szybciej przesyłać obraz. Ze względu na trudną komunikację z Telekomunikacją Polską, która - zdaniem Urbańskiego - niechętnie i za wysoką cenę udostępnia swoją kanalizację, kable zostaną poprowadzone kanałami przygotowanymi przez miasto przy okazji remontów dróg.
W najbliższym czasie liczba kamer strzegących miasta może się nawet podwoić. Jednak policja już dziś narzeka na brak rąk czy raczej oczu do pracy. - Już w tej chwili przydałoby nam się ok. 20-30 nowych osób - wylicza Wojciech Ołdyński, szef poznańskiej policji. Zapewnia, że obraz z kamer na pewno się nie zmarnuje: może być wykorzystywany po zdarzeniu. - Mam nadzieję, że Ustawa o modernizacji policji pozwoli nam zatrudnić cywilów do centrów dozoru. Policjanci mogliby wrócić do zadań w terenie, do których zostali wyszkoleni - dodaje Ołdyński. Cywilni pracownicy są tańsi, jednak dziś policji nie stać, by przyjąć do pracy nawet ich.
Obserwację ma wspomóc mobilne centrum dozoru. W najbliższych tygodniach na ulice Poznania ma wyruszyć naszpikowany elektroniką mercedes, który będzie monitorował miejsca, gdzie stacjonarnych kamer brakuje. Na samochód, ze względu na wyposażenie droższy od maybacha, zrzuciła się policja i Urząd Miasta. - Będzie używany m.in. do obsługi imprez masowych - zapowiada Ołdyński.
Radni mieli wątpliwości co do kryteriów doboru miejsc, w których umieszczane są kamery. Chcą, by większy udział w ich wyborze miały rady osiedli.
4safe.pl
Używamy plików cookies, żeby koszyk się nie gubił, statystyki działały i żebyśmy mogli pokazywać sensowne treści. Wszystko poza niezbędnymi jest opcjonalne — sam decydujesz, co włączamy.