Pn–Pt 9:00–17:00 · +48 504 500 007 info@ctr.pl
Zaloguj Ulubione Porównaj
◆ baza wiedzy · 6 min czytania · 21 sierpnia 2024

Jak zaplanować zasilanie alarmu i podtrzymanie awaryjne

Jak dobrać zasilacz buforowy i akumulator do alarmu? Bilans prądowy, zgodność podzespołów, różnica GEL/AGM i błędy, które najczęściej psują podtrzymanie.

Jak zaplanować zasilanie alarmu i podtrzymanie awaryjne

Zasilanie to ta część systemu alarmowego, na której najczęściej się oszczędza i o której najczęściej się zapomina. Centrala działa, czujki działają, sygnalizator wyje na próbie — i wszyscy są zadowoleni. Do pierwszego dłuższego zaniku sieci. Wtedy okazuje się, że akumulator był dobrany „na oko”, zasilacz ledwo dawał radę, a podtrzymanie skończyło się po kwadransie.

Ten tekst jest o tym, jak tego uniknąć. Bez uniwersalnych wzorów, bo takich nie ma — jest za to dokumentacja konkretnych urządzeń i prosty rachunek, który trzeba zrobić przed zamówieniem sprzętu.

Zasilanie systemów alarmowych

Zacznij od bilansu, nie od obudowy

Najczęstszy błąd, jaki widzę przy modernizacjach: ktoś wybrał zasilacz, bo „mieści duży akumulator”. Obudowa to ostatnia rzecz, którą się sprawdza. Pierwsza — ile prądu i przy jakim napięciu potrzebują odbiorniki, które mają z tego źródła korzystać.

Wypisz wszystko: centralę, czujki, sygnalizatory, moduły, klawiatury, ewentualne urządzenia CCTV czy kontroli dostępu, jeśli mają wisieć na tym samym zasilaczu. Do każdej pozycji napięcie i pobór prądu z karty katalogowej. Nie z pamięci, nie z podobnego modelu — z karty tego egzemplarza, który idzie do instalacji.

Dopiero mając sumę, patrzysz na zasilacze. A tu sama nazwa „zasilacz alarmowy” mówi niewiele. Modele różnią się napięciem wejściowym i wyjściowym, wydajnością prądową, technologią akumulatora, jaką dopuszcza układ ładowania, i tym, czy w ogóle potrafią zgłosić centrali, że coś jest nie tak.

Przed zakupem powinieneś mieć odpowiedź na sześć pytań:

  • jakiego napięcia wymagają odbiorniki;
  • ile prądu pobierają łącznie;
  • jaki czas podtrzymania przewiduje projekt;
  • jaki rodzaj i pojemność akumulatora dopuszcza producent zasilacza;
  • czy obudowa go zmieści;
  • czy potrzebne są wyjścia do zdalnego dozoru stanu zasilania.

Jeśli na któreś nie masz odpowiedzi — nie zamawiaj jeszcze. Serio.

Co właściwie robi zasilacz buforowy

W skrócie: zasila odbiorniki i jednocześnie ładuje akumulator, a po zaniku sieci akumulator przejmuje zasilanie w zakresie, jaki przewidział konstruktor. Tyle teorii.

W praktyce ważniejsze jest to, czego zasilacz nie pozwala zrobić akumulatorowi — a mianowicie rozładować się do zera. Porządny zasilacz odłącza akumulator po nadmiernym rozładowaniu, bo głęboko rozładowany akumulator kwasowo-ołowiowy to zwykle akumulator do wymiany. Satel APS-30 ma na przykład układ ładowania z regulacją prądu i właśnie takie automatyczne odłączenie. Dokładny próg, przy którym to następuje, sprawdź w dokumentacji swojego modelu — nie ma jednej wartości wspólnej dla wszystkich zasilaczy i nie warto jej zgadywać.

No i rzecz, na której wykłada się sporo osób przy pierwszym kontakcie z tym urządzeniem: nie każdy zasilacz buforowy wpina się do gniazdka. APS-30 wymaga na wejściu napięcia przemiennego 17–20 V, czyli potrzebuje transformatora. Kto założy, że „zasilacz to zasilacz” i podłączy go jak każdy inny, będzie miał problem. Sposób doprowadzenia zasilania czytaj z karty, nie z nazwy kategorii.

GEL i AGM — to nie są synonimy

Sprzedawcy potrafią mówić o „żelowym” na wszystko, co jest bezobsługowe i szczelne. To błąd, który później się mści.

W akumulatorze GEL elektrolit jest żelowany krzemionką. W AGM jest zaabsorbowany w separatorze z maty szklanej. Dwie różne konstrukcje, dwa różne zachowania przy ładowaniu. Jeśli producent zasilacza przewiduje określoną technologię, trzymaj się jej. Układ ładowania jest strojony pod konkretny typ i nie ma sensu sprawdzać na własnej instalacji, co się stanie, gdy dostanie coś innego.

Poza technologią liczą się jeszcze napięcie, dopuszczalna pojemność, wymiary i rodzaj zacisków. Wszystko to jest w karcie. Fakt, że akumulator ma pasujące napięcie i wchodzi do obudowy, nie znaczy jeszcze, że jest zgodny z ładowarką.

Procedura doboru, której się trzymam

Nic odkrywczego, ale w tej kolejności:

  1. Lista odbiorników zasilanych z danego źródła.
  2. Ich napięcie i pobór prądu z kart.
  3. Suma vs. wydajność zasilacza.
  4. Napięcie wejściowe zasilacza — sieć czy transformator.
  5. Technologia akumulatora, jakiej wymaga producent.
  6. Pojemność, wymiary, zaciski.
  7. Czy instalacja potrzebuje zdalnej sygnalizacji stanu zasilania.
  8. Czas podtrzymania — z wymagań projektu i danych wybranych urządzeń.

Zauważ, że nie ma tu punktu „dodaj X procent zapasu”. Widziałem projekty, w których ten sam stały margines stosowano do małej instalacji domowej i do obiektu z kilkunastoma sygnalizatorami. W jednym przypadku to marnowanie pieniędzy, w drugim — za mało. Zapas wynika z tego, co jest w instalacji i co przewiduje projekt, a nie z reguły przepisanej z forum.

APS-30 jako przykład, jak czytać kartę

Satel APS-30 w ofercie CTR to dobry model do pokazania, o co chodzi. Z opisu produktu:

  • wydajność prądowa 3 A;
  • dwa wyjścia OC do zdalnego dozoru;
  • obudowa na akumulator 17 Ah.

Odbiorniki 12 V DC, wejście 17–20 V AC, akumulator żelowy kwasowo-ołowiowy. Trzy rzeczy, które trzeba mieć w głowie: transformator na wejściu, GEL (nie AGM) w środku, i bilans, który nie przekracza 3 A. Jeśli suma z listy odbiorników wychodzi wyżej, to nie jest zasilacz do tej instalacji, niezależnie od tego, jak dobrze wygląda w katalogu.

Dwa wyjścia OC warto wykorzystać. Podpięte do wejść centrali dają informację o zaniku sieci i stanie akumulatora, zamiast dowiadywać się o tym dopiero po fakcie.

Nie polecam tu konkretnego akumulatora do pary, bo nie mam potwierdzonego aktualnego modelu zgodnego z tym zasilaczem. Dobierz go samodzielnie według wymagań z karty — technologia, napięcie, pojemność, wymiary, zaciski.

Rozbieżności w kartach — czytaj uważnie

Tu ciekawostka, która pokazuje, dlaczego nie warto ufać jednej tabelce. W karcie APS-30 na CTR tabela techniczna podaje 30 A, a opis produktu i producent — 3 A. Tabela wskazuje też 18 V DC na wejściu, podczas gdy producent podaje 17–20 V AC. Różnica dziesięciokrotna w prądzie i AC zamiast DC na wejściu to nie są drobiazgi.

Do doboru bierz wartości potwierdzone przez producenta i opis. Jeśli widzisz sprzeczne dane, nie wybieraj tej korzystniejszej — wyjaśnij, która jest prawdziwa.

Lista rzeczy, których nie robić

Zbieram to od lat, więc lista jest raczej krótka, ale każdy punkt widziałem w realnej instalacji:

  • traktowanie AGM i GEL jako tego samego;
  • dobór akumulatora wyłącznie po pojemności, bez sprawdzenia zgodności z ładowarką;
  • jeden harmonogram wymiany akumulatorów dla wszystkich obiektów — akumulator w nieogrzewanej portierni starzeje się inaczej niż w serwerowni, oceniaj indywidualnie;
  • zakładanie jednego progu odłączenia akumulatora bez zajrzenia do dokumentacji;
  • obiecywanie klientowi czasu podtrzymania bez bilansu i danych wybranego modelu;
  • dorzucanie UPS-a, routera czy przełącznika faz jako „obowiązkowych” w każdej instalacji — czasem są potrzebne, ale to wynika z projektu, nie z przyzwyczajenia;
  • składanie zestawu z urządzeń, których zgodności nikt nie potwierdził.

Ostatni punkt jest ważniejszy, niż wygląda. Sama deklarowana technologia akumulatora nie mówi, ile faktycznie posłuży ani ile podtrzyma. To wychodzi z bilansu, warunków pracy i kontroli stanu w trakcie eksploatacji.

Gdzie szukać sprzętu

Zasilacze do alarmów, CCTV i kontroli dostępu są w kategorii zasilacze buforowe — do każdego zajrzyj w kartę, bo, jak pisałem przy APS-30, tabelki potrafią kłamać. Dopiero po wyborze zasilacza przechodź do akumulatorów i filtruj po technologii, napięciu, pojemności, wymiarach i zaciskach.

A jeśli dokumentacja nie rozstrzyga zgodności albo bilans wychodzi na granicy — zapytaj CTR przed zamówieniem. Taniej niż wymiana akumulatora po roku.

Dalej z bazy wiedzy

Powiązane artykuły